niedziela, 7 maja 2017

W moim małym Keukenhof

Nauczona doświadczeniami poprzednich lat, że nie porzuca się ogrodu w maju, tym razem postawiłam na krótki urlop w kwietniu, zaraz po świętach. Tym razem, żeby złapać oddech po okropnie pracowitym marcu i kwietniu, postanowiliśmy powłóczyć się po rozlewiskach Narwi i Biebrzy. Cisza i spokój, żadnych dużych miast, wioski jak z innej epoki. Czas płynie tam jakby wolniej, a natura zdaje się mieć odpowiednio dużo przestrzeni, żeby pokazać swoje majestatyczne piękno. Podlasie staje się powoli moim ukochanym  miejscem na ziemi i na pewno będę tam chciała wrócić. Tym, którzy bywają na Facebooku polecam wrzucony na szybko album Wiosna na rozlewiskach Biebrzy i Narwi, a wszystkich serdecznie zapraszam na blog Lubego, gdzie już pojawił się pierwszy post o naszej wyprawie.
Wyjeżdżałam na urlop z przekonaniem, że to świetny termin, rozsada pod troskliwą opieką sąsiadki, Lunka pod troskliwą opieką koleżanki i jej kotki, a pogoda na tyle ładna, że jak wrócę to pewnie połowa tulipanów przekwitnie. Okazało się, że podczas gdy my brodziliśmy po błotach Narwi i Biebrzy, nad południową Polskę nadciągnął zimowy armagedon. Wracając po całodniowych wyprawach na mokradła, nie mogłam uwierzyć w dochodzące z małopolski wiadomości. Tym bardziej, że na Podlasiu, które jest polskim biegunem zimna była piękna, czasem nawet słoneczna pogoda.  
Powoli godziłam się z myślą, że w ogródku niewiele po tych pogodowych szaleństwach zostanie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po powrocie okazało się, że złamał się tylko jeden tulipan, pozostałe są dokładnie na takim etapie kwitnienia, jak je zostawiłam, a kilka nowych powoli zaczyna się otwierać. To  mnie nauczyło, że tulipan to twarda sztuka, a zimno sprzyja mu bardziej niż ciepła, słoneczna pogoda, bo znacznie dłużej wtedy kwitnie. Dlatego w przeciwieństwie do większości rodaków wcale nie narzekam, że ta wiosna taka zimna. Dzięki paskudnej pogodzie od wielu tygodni ciszę się swoim małym Kaukenhof. Zeszłoroczna wizyta w najpiękniejszym wiosennym ogrodzie świata zmieniła moje myślenie o komponowaniu rabat cebulowych. Pierwsze zmiany już wprowadziłam. Mam nadzieję, że wam się spodobają, tak samo jak moim sąsiadom :)


Zupełnie nowa rabata tulipanowa

Z drugiej strony miesza się stare i nowe nasadzenie. Fioletowe tulipany ścięłam do wazonu i przesadziłam.

Wreszcie ogród wygląda na tyle przyzwoicie, że mogę pokazać wam jakieś szersze kadry. Kolejne zmiany nastąpią na tarasie, ale o tym za jakiś czas...

Kilka kwitnących gałązek migdałka

Donica miała być pełna narcyzów. Coś nie mam do nich szczęścia.




Szafirkowa obwódka cudnie się zagęszcza.

Tulipan Libstar - część miała być różowa, ale w sumie cieszę się, że są same białe.

Tulipan Libstar




Tulipan Blue Diamond

Tulipany Blue Diamond w zeszłym roku zakwitły w maju, w tym roku w połowie kwietnia.


Kolekcja wczesnych i późnych pełnych tulipanów




Mój ulubiony tulipan Ballerina - liliokształtne płomyki, których zapach przypomina mieszankę fiołków i róż.



Tulipan Ballerina




Tulipan Mystic van Eijk

Tulipan Pink Impression

Czosnki czekają na swoją kolej


Tulipan Mount Tacoma


Tulipan Mount Tacoma

Tulipan Negrita

Tulipan Queen of Night lub Black Hero (?)

Tulipan Royal Virgin z bardzo intrygująca plamką

Tulipan Royal Virgin



Tulipan Foxtrot



Tulipan Foxtrot


Tulipan Royal Acres

Tulipany żółty Golden Apeldoorn (w półcieniu, przy zimnej pogodzie kwitnie tak od 4 tygodni) i czerwony Seadov

Tulipan Seadov

Tulipan Banja Luka (od lat w tym samym miejscu)

Tulipan Mascotte

Tulipan Mascotte

Tulipan Mascotte







Tulipan Abba

Tulipan Abba

Tulipan Monsella

Tulipan botaniczny Praestans Shogun

Tulipan Linifolia


A oto tulipany, które zaskoczyły mnie w tym roku najbardziej. Kupiłam je na tegorocznej Gardenii z nikłą nadzieją na to, że zakwitną. Zostały mi sprzedane jako Persian Pearl, ale okazało się, że chyba jednak kupiłam Little Beauty. I dobrze, bo są zjawiskowe. Nazywam je klejnocikami.


Tulipan botaniczny Little Beauty

Tulipan botaniczny Little Beauty


Posadziłam też kilka odmian, które jeszcze nie zakwitły. Pojawią się zapewne w kolejnym poście. Natomiast zupełnie nie udają mi się narcyzy. Zakwitło mi może 20% tego, co posadziłam przez ostatnie dwa lata. Albo nie mam do nich ręki, albo nie podoba im się podłoże, albo pokażą się za rok, lub dwa. Zobaczymy. Przez to całe tulipanowe szaleństwo prawie w ogóle przestałam zwracać uwagę na inne kwiaty, a przecież właśnie zaczęły kwitnąć niezapominajki i orliki.






W tak maleńkim ogródku trzeba się nieźle nagłowić i nakombinować, żeby rabaty cały czas wyglądały atrakcyjnie. Nie da się uniknąć sadzenia kilku roślin w jednym miejscu, tak aby sezonowo się wymieniały. Metodą prób i błędów doszłam do przemieszania bylin i cebulek, co dobrze widać na rabatach pod oknami salonu. Z drugiej strony ogródka narcyzy i iryski przeplatają się z astrami, narcyzy z hostami, zaś pod oknem stworzyłam całosezonową rabatę, na której najpierw kwitną pierwiosnki, sasanki, narcyzy i niezapominajki, następnie azalie i w końcu hortensje.


Na tej rabatce przez cały sezon coś się dzieje. Wiosną kwitną iryski i narcyzy, później rozrastają się astry, które kwitną do późnej jesieni. Na obwódce biały bodziszek, póki co eksperymentalnie.

Narcyzy z czasem ustąpią miejsca hostom i niebieskim anemonom.

Rabata kwitnąca cały sezon. Najpierw pierwiosnki, sasanki, narcyzy i niezapominajki, następnie azalie i w końcu hortensje.



Z niecierpliwością czekam na Zimnych Ogrodników. Skoro i tak przyjdą, to im szybciej, tym lepiej. Oczywiście trochę się martwię, jak zniesie to ogródek, ale kwietniowy atak zimy na południu Polski nauczył mnie, że przyroda jest na to znacznie bardziej odporna niż nam się wydaje. Jeśli starczy mi czasu to przykryję porzeczkę, pigwowce, róże, budleję i hortensje. Tulipany powinny sobie poradzić.





I niech wreszcie zrobi się ciepło, bo rozsada bardzo by już chciała wydostać się z tej ciasnoty. Nie znalazłam czasu, by rozsadzić ją do większych doniczek i trochę już mi się nie chce za to zabierać. Zresztą i tak nie miałabym na te doniczki miejsca. Nie ma to, jak szklarnia, ale póki co pozostanie niespełnionym marzeniem. 






No to jak obstawiacie, będzie w końcu ciepło?

12 komentarzy:

  1. o rety, ile Ty masz tych tulipanów!!! I jeszcze nazwy znasz, podziwiam!
    Zapraszam również do siebie:)
    http://domprzywiosennej5.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwy ciągle jeszcze znam, bo zaczynałam od kilku rodzajów 4 lata temu i co roku dochodzi kilka nowych. Wiec póki co jeszcze je ogarniam :)
      Dziękuję za zaproszenie.

      Usuń
  2. Po 15 maja! :)))
    Widzisz, poczekał na Ciebie ogród aż wrócisz z urlopu.;)
    Ależ u Ciebie pięknie i obłędnie tulipanowo! Urzekły mnie te wszystkie odmiany, ogród dzięki nim wygląda o tej prze roku zjawiskowo! Też zaszaleję jesienią z tulipanami, a co! ;)
    Klejnociki super - moje kolorki! A narcyzy u mnie w tym roku też się nagle pojawiły, chociaż juz zapomniałam, że je sadziłam przez ostatnie 2 wiosny wyrósł tylko jeden, a w tym roku 6 - czyli chyba wszystkie sadzone przeze mnie sztuki. :)) Poczekaj, może się też w końcu przyzwyczają do miejsca...
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam życzyła bym sobie ocieplenia po 12, żeby w przyszły weekend coś niecoś podziałać. Ale pewnie masz rację :)
      Tulipany okazują się zaskakująco dobrym wyborem do naszego klimatu. Aż dziw, że nie uprawiamy ich w Polsce na większą skalę.
      Bardzo na te narcyzy liczę, bo to jedyne żółte kwiaty, które naprawdę mi się podobają i nie wyobrażam sobie wiosny bez nich. Będę cierpliwa.
      Uściski.

      Usuń
  3. Czy Ty masz ogród przy domu, w którym mieszkasz? Wiesz, parterowe mieszkanie z ogródkiem? I narzekasz, że za mały? Aga! Zamieńmy się, mam ponad 3000 m zagospodarowanych i następne 3000 wolnych. Wyżywałabyś się do woli, co Ty na to? Tylko - gdzie Rzym, gdzie Krym, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, mieszkanie na parterze, z małym przylegającym ogródkiem, chyba jakieś 70m. Ależ bym się na takich areałach wyzywała :) Choć początek musi być mega trudny, no bo od czego zacząć? Na takim maleńkim skrawku efekty szybko widać, bo przestrzeń szybko się zapełnia, a na takim wielkim niewyobrażalna ilość pracy zanim cokolwiek się z tego wyłoni.

      Usuń
    2. E tam, plan byś sobie zrobiła i spokojnie realizowała. Ja faktycznie zgłupiałam na tym hektarach, ale pojęcie miałam o ogrodnictwie marne, więc błędy sobie dawno wybaczyłam.

      Usuń
    3. Zdecydowanie plan teraz był, żeby były jakieś ramy. I żadnych krzaczków na środku trawnika :D

      Usuń
  4. Ciepełko musi być, inaczej zorganizuję protest!
    Ja wtedy gdy były przymrozki latałam jak głupia i okrywałam wszystko co się dało. Zupełnie bez sensu, bo niektórym zrobiłam więcej szkody niż gdybym je zostawiła w spokoju. Mam nauczkę! Teraz wszyscy panikują, aja ze spokojem mówię co mam być to będzie. Jak coś przemarznie to trudno-wymienię na coś innego i tyle.
    Botaniczne klejnociki podobają mi się najbardziej :)))
    Cudny czas mamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wreszcie ciepło... :D
      Tym razem na zapowiadane majowe przymrozki coś niecoś okryłam, ale chyba niepotrzebnie, bo nie wiem czy w ogóle były. Niby w mediach mówili, że u nas -2, -3, ale w moim ogródku nic nie zauważyłam. To pewnie znowu kwestia wyższej temperatury w mieście, bo koleżanki na obrzeżach Krakowa i poza miastem przymrozki miały.
      Pięknie jest i coraz piękniej :)

      Usuń
  5. Nie wiem jaka masz glebę w swoim ogródku, ale Narcyzy lubią raczej przepuszczalna glebę, i głębokie sadzenie (3 x wysokość cebuli), na cięższych sadzi się je płycej ale za to ściółkuje. Dodatkowo bardzo nie lubią zbyt wczesnego usuwania liści. Mogą one pozostać na roślinę nawet 1.5 m-ca po przekwitnięciu. Ja nigdy nie wykopuje Narcyzów, przez co ładnie się rozrastają :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za radę. To może być właśnie odpowiedz na moje narcyzowe rozterki. Ziemia jest niezła, ale raczej w kierunku gliniastej i coś mi się zdaje, że wsadziłam je za płytko. Liście staram się zostawiać jak najdłużej, dopóki nie zżółkną, ale pewnie krócej niż wolałyby same narcyzy ;) Ciągle jednak liczę, że za rok, dwa coś się pojawi. Pozdrowienia.

      Usuń