piątek, 12 grudnia 2014

Najdłuższy tydzień roku

Uff, najdłuższy tydzień tego roku wreszcie dobiegł końca. Wiem już co i jak, wiem na czym stoję i wiem mniej więcej co dalej. Można więc powoli odnajdywać się w nowej rzeczywistości i zacząć coś planować. W procesie zmiany chyba najgorsza jest niepewność, bo czyni człowieka zupełnie bezbronnym, a kotłujące się w głowie myśli czynią większe spustoszenie niż rzeczywisty bieg zdarzeń. Tak więc zamykam ten tydzień spokojna, marząc tylko o śnie i o świętach.  

Zabawne, ale im więcej miałam na głowie w tym tygodniu, tym więcej kruchych ciasteczek powstawało wieczorami. I przy okazji wymyśliłam nowy przepis. Po zrobieniu i odcedzeniu syropu zostało mi sporo zmielonego, podgotowanego imbiru. Coś mnie tknęło, żeby go nie wyrzucać, więc zapakowałam go w małe słoiczki i włożyłam do lodówki. Przy okazji zagniatania kruchego ciasta dodałam skórkę startą z jednej pomarańczy i kilka łyżek tego właśnie imbiru. Piekące się ciasteczka pachniały obłędnie, a ich smak idealnie komponuje mi się ze świątecznymi klimatami.









Zobaczcie co znalazłam ostatnio w skrzynce na listy. Czyż moi sąsiedzi nie są zupełnie wyjątkowi?

 



Jutro będzie więc okazja, żeby podzielić się ciasteczkami imbirowymi. I w ogóle jutro zaczynam oficjalnie świąteczne planowanie i dekorowanie. W tym roku po raz pierwszy to ja będę gospodynią wigilii, więc czeka mnie sporo pracy. Na szczęście udało mi sie dostac kilka dni urlopu przed świętami, więc już się cieszę na samą myśl o tym, co mnie czeka.

 
Pewnie już nie pamiętacie, jak w połowie listopada wspominałam o  cyklamenie, kupionym w zeszłym roku na Boże Narodzenie, który do czerwca kwitł w cieniu na tarasie, a potem się ususzył i stracił wszystkie liście. Wygląda na to, że przypadkiem odkryłam sposób na tą uroczą roślinkę. Postał trochę na zimnie, wypuścił liście i pączki i po przeniesieniu do domu znowu zachwyca.