Dawno na nic tak nie czekałam, jak na tegoroczną wystawę Zieleń to Życie. Po chorobie, która wymusiła na mnie przedwczesny powrót z Gardenii i po tym wszystkim, co wydarzyło się w tym roku, perspektywa ZtŻ była takim trochę światełkiem w tunelu. Dzięki wsparciu i zmysłowi organizacyjnemu Lubego udało się pojechać, dojechać i szczęśliwie wrócić.
Sama wystawa trochę mnie rozczarowała. Zabrakło przede wszystkim ogrodowych inspiracji, które w zeszłym roku przemówiły do mnie tak bardzo, że przeorganizowałam 1/3 ogródka. Nie zachwycił tegoroczny ogród pokazowy. Owszem elegancki, z czytelnym odniesieniem do muzealnego wnętrza i roślinami w formie żywych dzieł sztuki, ale to zupełnie nie moja bajka. Za mało roślin, za mało ogrodu, za dużo wszystkiego innego.
Trochę zdziwiłam się, że przy sporej przecież ilości wystawców najbardziej spodobało mi się stoisku tej samej szkółki, co w zeszłym roku, czyli Byliny Dąbrowscy. Dla pewności przejrzałam nawet zeszłoroczny post, aby upewnić się, że nie działa tu zasada "mnie się podobają melodie które już słyszałam", ale okazało się że nie, bo w tym roku rośliny skomponowane były zupełnie inaczej. Więcej było zieleni, a nawet "szlachetnych chwastów", nieco mniej kwitnących bylin. Inne było też tło (ręcznie malowane), moim zdaniem jeszcze piękniejsze niż w zeszłym roku. Tutaj znalazłam namiastkę mojego ogrodu marzeń.
| Jeżówka Southern Belle to moja tegoroczna pamiątka z wystawy |
| "Szlachetny chwast" czyli piękna, bordowa babka |
Do tej szkółki mam też sentyment z powodu wypatrzonej w 2015 jeżówki Southern Belle.
Tym razem udało mi się ją upolować na kiermaszu. Gdzieniegdzie widać
już znudzenie i zniecierpliwienie nadmiarem jeżówek, ale jak dla mnie im
więcej tym lepiej.
| Już sobie ostrzyłam pazurki na tą delikatnie różową jeżówkę, ale okazało się, że kolor jest efektem przebarwienia z powodu braku naturalnego światła na wystawie |
Bliskie mojemu poczuciu estetyki było też ogromne stoisko Szkółki Szmit, pewnie dlatego że obok pięknych elementów ze stali kortenowej (no może z wyjątkiem nieco kiczowatych mis z unoszącymi się na wodzie kwiatami), królowały na nim rośliny.
Zapachem dojrzałych, słodkich jabłek uwiodło mnie stoisko Hurtowni Szkółkarskiej J.Z.W. Cur.
Mojej uwadze nie umknęły też dwa stoiska, które w tym roku wyróżnione zostały nagrodami Blogerów Ogrodniczych. Szkółki Kurowscy (trzecie miejsce) to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych i najbardziej eleganckich stoisk na tegorocznej wystawie.
Nifra (pierwsze miejsce), zachwyciła wielu blogerów, mnie również. Moje zdjęcie zupełnie nie oddaje klimatu tego stoiska, wiec koniecznie zobaczcie na innych blogach jak wyglądało. Wracałam tam kilka razy.
Na stoisku Byliny Barcikowscy bardzo spodobały mi się roślinne bombonierki, chociaż mam wrażenie że coś podobnego już gdzieś wcześniej widziałam
Wiele stoisk mniej lub bardziej kreatywnie wykorzystało skrzynki i palety, które na stałe wpisały się w ogrodowy krajobraz. Ciągle jeszcze bardzo mi się podobają, zwłaszcza w wersji pomalowanej na biało.
Były też elementy rzadziej spotykane w ogrodach.
Na Gardenii ciekawostek i nowinek jest zdecydowanie więcej. Tutaj moją uwagę zdołały przyciągnąć chyba tylko gabionowe wynalazki.
Jedno ze stoisk (Panek) wywołało u mnie lekką konsternację. Z jednej strony trochę drażniły mnie naiwne rysunki na tablicy, z drugiej strony było w tym coś naturalnego i autentycznego (czyżby zioła i warzywa w skrzyniach?), co sprawiło że zatrzymałam się tam na dłużej.
Niektóre stoiska były... nudne i to chyba nie tylko dla zwiedzających...
Na innych zwiedzający mogli liczyć na rozmowę z wystawcą i ciekawe informacje. Zapewne niejeden interes udało się zrobić i niejedną umowę podpisać.
Do woli można było za to rozmawiać z ekspertami prowadzącymi liczne prezentacje, warsztaty i seminaria. Z wielką przyjemnością wysłuchałam wykładu Anny Wypych z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórców Ogrodów o ogrodach w pojemnikach i prezentacji Ani Stachurskiej z bloga Fajne Ogrody o najciekawszych trendach w ogrodnictwie.
| Warsztaty z ekspertami z okazji 20-lecia magazynu Mój Piękny Ogród. Tutaj Ania Stachurska z bloga Fajne Ogrody. |
| Ogrodowe Rewolucje, gdzie każdy mógł zapytać jak dbać o rośliny na balkonie, tarasie i w ogrodzie |
Dla mnie na targach ogrodniczych najważniejsze są rośliny, więc z przyjemnością przyglądam się okazom wystawionym w konkursie roślinnych nowości. W tym roku wpadła mi w oko... surprise surprise... jeżówka Butterfly Kisses (co ja poradzę na to, że naprawdę lubię jeżówki). Znowu spodobała mi się pęcherznica. Póki co to obok grabu mój ulubiony krzew na żywopłot ogrodu marzeń. Dołączam zdjęcie powojnika, bo polskie powojniki pana Marczyńskiego są naprawdę godne uznania. No i wreszcie zjawiskowy, chyba 2-metrowy miskant wobec którego chyba nikt nie przeszedł obojętnienie.
| Jeżówka Butterfly Kisses |
| Powojnik Copernicus |
| Pęcherznica kalinolistna Smpotw |
| Miskant chiński Memory |
Spodobały mi się jeszcze czosnki i hibiskus, które co prawda nie startowały w żadnym konkursie, ale ja chętnie widziałabym je w moim ogrodzie. Na hibiskus nie znajdę już miejsca, ale nie mogłam się oprzeć przed kupieniem kilku czosnków.
| Czosnek Red Mochican |
| Hibiskus Pink Chiffon |
***
Dzięki pozytywnej energii i niewyczerpanym pokładom entuzjazmu Wojtka Wardeckiego z W-ogrodzie nieodłącznym elementem ZtŻ oraz Gardenii stały się spotkania blogerów ogrodniczych. Dla mnie było to trzecie takie spotkanie i mam wrażenie, że za każdym razem jest ciekawiej. Fajnie jest na tych spotkaniach odświeżyć znajomości i nawiązać nowe, a przy okazji można się sporo nauczyć.
Jak zawsze świetny był wykład Tomka Ciesielskiego, tym razem o regulaminach i prawie autorskim w social media. Magda Sobolewska z niezwykłym poczuciem humoru opowiedziała nam o znaczeniu ogrodów we współczesnym świecie. Z prezentacji Magdy zawsze robię najwięcej notatek i gdybym mieszkała w Warszawie chętnie zapisałabym się na studia, na których Magda wykłada. Po tym spotkaniu utknęło mi w pamięci, że błogosławieństwem dla środowiska jest ogród wystarczająco (nie za bardzo) zaangażowanego ogrodnika, czyli low input & low impacting gardening. Wojtek podzielił się doświadczeniami i refleksjami na temat współpracy blogera z agencjami i firmami. Było też kilka ciekawych wykładów na temat ochrony roślin i systemu zbiórki opakowań PSOR. Niby takie proste, a tak niewiele o tym wiemy. Podejrzewam, że bardzo ciekawy był mini warsztat coachingowy. Ponieważ coaching to coś, czego mam na co dzień w pracy aż nadto, w czasie warsztatu wybrałam się na wykład o ogrodach w pojemnikach, ale bardzo jestem ciekawa opinii uczestników. Ze wszystkich wykładów w ramach Spotkania Blogerów Ogrodniczych chyba najbardziej poruszyły mnie refleksje Ewy Gryguc na temat blogosfery ogrodniczej. Tutaj możecie się z nimi zapoznać. Sporo było o profesjonalistach i amatorach oraz o trendach, stylach i ciekawych zjawiskach w ogrodniczym blogowaniu. Można się z postawionymi przez Ewę tezami i analizami zgadzać lub nie, ale moim zdaniem jest to bardzo ciekawy głos w dyskusji, której tak bardzo nam na SBO brakuje. Spotkania blogerskie orbitują wokół profesjonalistów i merkantylizacji treści ogrodniczych, ale ja uparcie stoję na stanowisku, że amatorzy są temu środowisko bardzo potrzebni. No bo ostatecznie gdzie jest ogród? Chyba tam, gdzie miliony ludzi, którzy codziennie z pasją uprawiają swoje małe i duże, realne i wirtualne ogródki.
Polecam też relacje z ZtŻ na innych blogach. Ile osób, tyle punktów widzenia. Warto prześledzić co podobało się wielu osobom i jednocześnie jak różne rzeczy zwróciły nasza uwagę.
ogrodtamaryszka
zielonabombonierka
ogrodowapasja
ogrodnikleszek
pisanekwiatami
offgrodniczka
fajneogrody
ogród mówi
zimozielonyogrod
ogrodowapasja
***
Polecam też relacje z ZtŻ na innych blogach. Ile osób, tyle punktów widzenia. Warto prześledzić co podobało się wielu osobom i jednocześnie jak różne rzeczy zwróciły nasza uwagę.
ogrodtamaryszka
zielonabombonierka
ogrodowapasja
ogrodnikleszek
pisanekwiatami
offgrodniczka
fajneogrody
ogród mówi
zimozielonyogrod
ogrodowapasja








